Sądzę że wszyscy słyszeli o "Przyjaciele" lub "Friends". Jest to chyba najbardziej znany serial telewizyjny na przestrzeni lat 90, i początku XXI wieku (więc też nie będę przedstawiał ogólnego zarysu fabuły).
Gdy kilka ładnych tygodni temu przypadkowo trafiłem na odcinki na TVN7, puszczane o 16:00 szybko popadłem w uzależnienie. Jednak że to uzależnienie było mizerne, oglądałem to tylko po to żeby się rozluźnić i pośmiać. Pewnego dnia gdy siadłem przed telewizorem a w ekranie nie zobaczyłem mojego serialu, byłem co najmniej smutny. Pobrałem odcinki z neta i oglądałem.W ciągu niecałych dwóch tygodni zobaczyłem wszystkie epizody.
Dzisiaj zaczyna się mój drugi dzień bez obejrzenia żadnego odcinka i mam uczucie wielkiej pustki, które nawet po licznych seriach anime wypadało blado na tle obecnego. Nie wiem czy coś mnie
kiedyś tak uzależniło, wracałem ze szkoły i odpalałem coraz to nowe odcinki, szedłem spać później do szkoły i znów odcinki.
Pamiętam jak parę lat temu, moja siostra przepadała za tym serialem, wtedy myślałem że to jakiś bezsens i to wcale nie śmieszny. Ale po raz kolejny muszę przyznać jej rację, to naprawdę świetny serial. I wcale nie jest to tylko pusta komedia, którą oglądamy żeby się odprężyć po ciężkim dniu w szkole czy w pracy. Może nie ma krwi, ulicznych walk czy wyścigów przez centrum NY, ale też wcale za tym nie płaczę, wystarcza mi to co jest a jest bardzo dużo. Poczynając od humoru, romansów, seksu poprzez normalne życie, normalnych ludzi w normalnych apartamentach skończywszy na przedziwnych sytuacjach i pomysłach wszystkich bohaterów. Gdy bohaterzy się śmieją, zakochują się czy dostają awans cieszymy się razem z nimi, gdy się rozstają z kimś bliskim, wyjeżdżają czy patrzą jak ich miłość jest z innych człowiekiem, smucimy się też razem z nimi. Wszystko to razem tworzy wspaniały nastrój, którego brakuje w wielu innych podobnych produkcjach. Oglądając go marzy nam się życie podobne do tego jakie mieli Przyjaciele. Osobiście utożsamiłem się z serialem dość mocno, a najbardziej z postacią Chandlera Binga, czasem rozmawiając z kimś myślę co by on teraz powiedział żeby rozładować trochę napiętą atmosferę. To właśnie ta postać najbardziej do mnie przemawiała, i wyobrażając sobie życie jak w serialu widzę siebie zamiast niego, choć wiem że mój humor, odzywki są dużo mniej śmieszne a nawet czasem głupie ale co mi tam, może dzięki temu ktoś mnie zapamięta.
Wszystko w serialu jest dopięte na ostatni guzik. Motyw przewodni jak i też tła dźwiękowe można słuchać wielokrotnie a i tak ciągle będzie mało. Dobór aktorów wydaję mi się idealny, nie widzę nikogo innego w tych rolach. Co do fabuły, zakończenie wyobrażałem sobie inaczej, jak podczas całego serialu udawało mi się co jakiś czas zgadnąć co się stanie za chwilę, nad zakończeniem myślałem dość długo i wyobrażałem sobie je całkiem inaczej. Teraz wydaję mi się że można ciągle dorobić kolejne sezony i mam nadzieję że kiedyś powstaną ale to jest tak prawdopodobne jak to że skończę studia ze stypendium naukowym. Bohaterzy zostali wymyślenie i przedstawieni w bardzo dobry sposób, ciągle ich poznajemy, widzimy jakie przechodzą zmiany i bez problemu potrafimy je rozpoznać przez charakterystyczne zachowania.
Podsumowując, bez wahania mogę powiedzieć że to jest najlepszy serial jaki widziałem w życiu, niedługo będę musiał obejrzeć go jeszcze raz i zapewne na jednym razie się nie skończy. Sądzę że ocena 10/10 za wszystkie aspekty jest jak najbardziej na miejscu.
Pozdrawiam i zachęcam do oglądania.