Logowanie Rejestracja

Playback

4302 4
Witam,
Proponuję temat typowo muzyczny... A dokładniej mówiąc chciałbym z Wami pogadać na temat śpiewania z playbacku...
Jak sami zapewne wiecie wielu artystów w czasie koncertów czy innych wystąpień poprostu mówiąc po polsku udaje że śpiewa... xD Tym samym mam parę pytań do Was...
Czy przeszkadza Wam jak artysta na koncercie śpiewa z playbacku ? Irytuje Was takie zachowanie ? A może uważacie, że jest to coś normalnego ? Bo przecież na żywo nie da się osiągnąć tego co w studiu nagraniowym... po przeróbce komputerowej...
Sam niejednokrotnie byłem świadkiem różnorakich wpadek gwiazd, którzy udawali że śpiewają.. a to ktoś za wcześnie włączył taśmę, a to ruch warg nie zgadzał się ze słowami piosenki...
Czy uważacie że jest to fair w stosunku do publiczności która przybyła na koncert ?
Z jednej strony przecież nikt nie kwestionuje tego czy to oni śpiewają czy nie... bo przecież kiedyś to zaśpiewali, choćby raz nagrywając w studio, więc jednak potrafią śpiewać... ale czy to wystarczy ? Czy artysta nie powinien zawsze śpiewać na żywo ?
Wypowiadajcie się...
Ja sam wypowiem się nieco później... na razie chciałbym się dowiedzieć co Wy o tym myślicie xD
pozdro

W Polsce dosyć głośno jest o playbackowych artystach. Mandaryna - mistrz playbacku oraz ostatnio Gosia Andrzejewicz, która się przyznała że bez playbacku na Oplu (czy na czymś podobnym).
W sumie czułbym się w pewien sposób oszukany zauważając, że na koncercie zespół gra z playbacku, powinni informować przy sprzedaży biletów, na plakatach reklamowych o tym, ze nie będzie to "live" koncert tylko poruszanie ustami do słów z taśmy...
Na szczęście nie spotkałem sie jeszcze z takim przypadkiem, albo po prostu za daleko od sceny byłem żeby zauważyć koślawość mimiczną artysty/ów.
Według mnie artysta który bierze za to pieniądze - powinien zawsze śpiewać na żywo, jeśli ktoś by chciał playbacku to może posłuchać płyty danego artysty, na koncert idzie się żeby usłyszeć głos na żywo danego artysty.
Playbackowym artystą/piosenkarzem może zostać każdy, nawet nie trzeba umieć śpiewać - wystarczy dobra korekta dźwiękowa i już mamy piękny, czysty głos.

Witajcie. Według mnie śpiewanie z playbacku dopuszczalne jest tylko i wyłącznie na teledyskach. A tak właściwie to nie jest playback tylko ścieżka dźwiękowa do zrobionego filmu (lub na odwrót).
Jeżeli chodzi o używanie tego typu ułatwienia na koncertach - uważam to za karygodne. Chodzi się na koncert po to by poczuć to co czuje skandująca publika wraz z cichym szeptem wokalu, a tego nie można uraczyć jeżeli słowa lecą z taśmy. Nieodłącznym elementem występów na żywo są improwizacje, solówki i inne tego typu udziwnienia, a przecież playback wyklucza i także to.
Przykładem na NIE używanie playbacku jest SOAD. Mimo tego, że chłopaki na koncertach nie popisywali się pod względem muzycznym, to atmosfera spowodowana ich wygłupami scenicznymi była niesamowita. Mówiąc wprost - SOAD grał o wiele gorzej na koncertach niż w studio ale się tego nie wstydzili i to jest piękne.
Na koniec chciałem zauważyć, że zespół Red Hot Chili Peppers, (który bardzo szanuje i lubię) również oszukał publikę, otóż w Chorzowie, Kiedis (wokalista) pomylił się w śpiewaniu Dani California (zamiast 'Missispi' zaśpiewał 'Colorado', czy coś w tym rodzaju) telewizja TVN pokazała jednak poprawną wersje. Oznacza to, że widzowie przed TV słyszeli nagranie ze studia, a przynajmniej jego część. Może nie wszystkim to przeszkadza ale ja chciałem posłuchać koncertów'ki a nie wersji studyjnej.
No to na ten temat, z mojej strony, byłoby na tyle. Pozdrawiam.

Nie lubię na koncertach śpiewania z playback'u czuję się oszukany, oraz zawiedziony, przecież to samo mogłem usłyszeć w domu, ja chcę usłyszeć jak Oni(jakaś kapela ;p) naprawdę śpiewają oraz grają, tylko po to chodzę na koncerty..
Bober przytoczył SOAD <3 jako przykład śpiewania bez playbacku, ale przecież jest dużo więcej takich kapel, nawet niektóre gwiazdki pop, same śpiewają na koncertach, np Ashlee Simpson. Jednak tak jak bober będę trzymał się Systemu. SOAD na każdym koncercie gra samemu, bez playbacku, dlatego uwielbiam oglądać flmiki z ich Lajfów. Często przed piosenką coś gadają, tak aby przybliżyć tekst danego utworu (ostatnio zauważyłem istnienie grupki osób, która stara się rozwikłać zagadki które są w piosenkach SOAD'u) lub też chcą sobie po prostu pogadać. Gdy grają na żywo, ich piosenki są o wiele lepsze, niż te z płyt. Głos naćpanego Darona gdy coś gada, albo śpiewa, w momencie, kiedy powinien być słyszalny tylko nastrojowy głos Serjego, pomylona struna, specjalnie przekręcone słowo, to jest po prostu świetne, tak można się bawić. Poza tym dajmy przykład piosenka Bounce, jest świetna do skakania (rytm taki ;p) i na nagraniu nie ma, aby ktoś mówił 'a teraz wszyscy skaczemy! W górę i w dół' (Daron na większości koncertów tak mówi ;d) i wszyscy skaczą jak jakieś zombi XD Gdyby był zwykły playback, to publiczność nigdy by się tak nei bawiła, to, że czasem dla Serjego nie wyjdzie już przeciągnąć długo głos, albo wrzasnąć to nie znaczy, że grają słabo boberku, wg mnie grają fajnie i świetnie się ludzie przy tym bawią ;p
Jednak przypomnę pewne zdarzenie sprzed lat, kiedy to Metallica zagrała z playback'u, nie wiem czy to był ich jedyny taki koncert, ale tutaj ewidentnie grali z podkładu, gdy oglądałem filmiki z tego koncertu, to myślałem, że już nigdy więcej ich nie będę słuchał XD To było beznadziejne..
Teraz gdy sobie oglądam polskie gwiazdki, grające na jakiś TOP TRENDI czy ESKA MIUZIK AŁARDS to aż mi się śmiać chce, jak te gwiazdki dobrze udają, że śpiewają XD No i te odgłosy gitary, gdy nikt nie gra na scenie na gitarce - miodzio? XDD
pzdr.
A, SOAD przytoczyłem, bo go bardzo lubię, jest wiele innych kapel, które grają bez playbacku (można nawet powiedzieć, że fair ;P) tbh.

Odpowiedz w temacie:

Brak uprawnień aby odpowiedzieć.