Bóg : Saga Piekła - rozdział I
Rozdział I : Miecz Piekła
Nasza historia rozpoczyna się od narodzin pewnego chłopca o imieniu Jin. Jin był bardzo ale to bardzo płaczliwym chłopcem, pewnego dnia gdy Jin ukończył już 16 lat jego przybrani rodzice postanowili przybliżyć jego tragiczne dzieciństwo...- Drogi Jini'e - mówiła jego przybrana matka Yuczi - jesteś już na tyle dorosły że nadszedł czas byś dowiedział się czegoś o samym sobie, a chodzi o twoją siłę i zdolności otóż w twoim ciele drzemie wielka siła Betariosa Boga Piekła, za parę dni....
- Kim jest Betarios Bóg Piekła? - zapytał nic nie wiedzący Jin.
- Yuczi posmutniała i w oczach pojawiły się lśniące łzy - To jeden z 8 Bogów Naszego świata, to oni nas kontrolują i rozkazują ludźmi, każdy z nich włada własną krainą podobnie jak bogów jest ich 8, a Ty jako jeden z obdarzonych mocą Piekielną masz prawo przystąpić do szkoły Bogów, za parę dni....
- Do szkoły? Gdzie? Do jakiej szkoły? Poznam ludzi podobnych do mnie? - zapytał Jin Magana
- Nie wiem gdzie się ona znajduje ale zapewniam cię że spotkasz tam wielu ludzi obdarzonych mocą podobną do twojej, za dokładnie parę dni przyjedzie po ciebie Karawana Bogów i wraz z karawaną opuścisz to miejsce i już nigdy tu nie powrócisz...
- Ale ja nie chce stąd odchodzić Yuczi - powiedział zaskoczony i wystraszony Jin.
- Jednak musisz, byłeś do tej szkoły zapisany już od urodzenia i takie twoje beznadziejne marudzenie nic nie wskóra - odezwał się Shikamaru przybrany ojciec Jin'a Od urodzenia Jin był surowo traktowany przez swojego przybranego ojca, wspólnie przebywali tylko trenując posługiwanie się mieczem oraz Shikamaru zawsze pilnował Jin'a gry ten ćwiczył techniki bogów.
- ale ja... - próbował protestować Jin
- NIE MARUDŹ!! - krzyknął ojciec
- Nikt mnie nie zmusi do opuszczenia tej krainy, nie chcę opuszczać Yuczi. Shikamaru gwałtownie wstał, podbiegł do Yuczi i uderzył ją z otwartej ręki w twarz. Zaskoczony Jin szybko dźwignął swój drewniany miecz i podbiegł do ojca próbując go nim uderzyć ale został zablokowany przez miecz Shikamaru.
- No Jin... postaraj się! Jesteś mięczak!
- Dlaczego ją uderzyłeś! - ryknął Jin który wyglądał naprawdę groźnie Shikamaru dźwignął miecz i zaczął napierać silnymi atakami na Jin'a który skutecznie bronił się przed jego atakami, w końcu odskoczył na bok i wyszedł na podwórko. Za nim powoli wyszedł Shikamaru i powiedział:
- Udowodnij że potrafisz mnie pokonać, jeśli tego nie zrobisz Yuczi i ja zginiemy, zginiemy ponieważ nie potrafiliśmy cię wyszkolić.
Jin zaczął napierać z całej siły na Shikamaru
- Stać cię na więcej! - krzyczał Shikamaru
Jin zaczął napierać coraz mocniej
- Jesteś beznadziejny!
Chłopak stanął w miejscu i powiedział:
- Skoro tak chcesz, pokarzę ci co osiągnąłem dzięki twojemu szkoleniu i dzięki treningowi pod twoją nieobecność.
- Twoją nieobecność? - zadał sobie pytanie w myśli Shikamaru - Szkolił się pod moją nieobecność? Niespodziewałem się, znakomicie Jin.
Stojąca na progu wejścia do ich domu Yuczi uśmiechnęła się. Jin wyciągnął przed siebie miecz i zastygł w milczeniu koncentrując swoją energię, wokół jego ciała pojawiła się biała poświata, wyglądała tak jakby płonęło jego ciało, Jin otworzył szybko oczy i krzyknął, poświata skoncentrowała się. Teraz wokół ciała pokazała się biała poświata która już nie płonęła lecz migotała spokojnie białym światłem.
- Zaczynamy! - krzyknął Jin
Jin ruszył pełną parą na Shikamaru który odrzucił miecz i się uśmiechnął.
- Jin jestem z ciebie dumny, choć ze mną...
Zaskoczony Jin odrzucił swój drewniany miecz i zapytał:
- Dlaczego nie walczysz? Dokąd idziemy?
Shikamaru milczał, wprowadził go do domu potem pokazał dziurę pod dywanem w podłodze, weszli tam obydwoje po czym Shikamaru pokazał Jin'owi wielki kufer:
- Otwórz go i weź to co należy do ciebie - powiedział
Jin podszedł do kufra, otworzył do a w środku leżało coś owinięte w starą szmatę. Jin odwinął samurajski miecz, który miał czerwoną rękojeść, górna część katany lśniła czystym srebrem. Jin poczuł że miecz jest jak na swoje rozmiary bardzo lekki. Machnął nim i usłyszał pisk przecinającego się powietrza.
- Co to za.... Co to za miecz?
- To twój miecz, przy każdym narodzeniu się Uruki czyli potomka jakiegoś klanu, miecz rodzi się wraz z nim, ten należy do ciebie.
- Dlaczego nie dałeś mi go wcześniej?
- By dostać miecz musiałeś skoncentrować energię, pamiętasz jak zawsze mdlałeś podczas naszych treningów? Właśnie wtedy wyzwalała się twoja energia w czystej i widocznej gołym okiem postaci, lecz nie umiałeś nad nią zapanować i mdlałeś. Teraz jak już skoncentrowałeś energię możesz udźwignąć miecz, ja tego miecza nie potrafię nawet drgnąć. Jesteś potomkiem Betariosa czyli jednego z 8 Bogów, do ciebie należy ten miecz, pod rękojeścią masz symbol twojego klanu.
Jin obrócił miecz, od spodu był widoczny symbol smoka. Zdał sobie on sprawę że musi wyjechać, musi opuścić ludzi których kocha.
- Przepraszam.... - powiedział Shikamaru - przepraszam że byłem dla ciebie nie miły, ale wiedz że robiłem to dla twojego i naszego dobra....
- Wiem rzekł Jin, i.. i dziękuję.
Obaj spojrzeli na siebie i zaczęli płakać.... Obaj oni nie wiedzieli co przyniesie następny dzień.
Tagi: #FanFic