Logowanie Rejestracja

Skutki picia wódki

Misje dla shinobi z czasem mogą się zrobić naprawdę monotonne i nużące. Szczególnie, jeśli polegają one na sprzątaniu, łapaniu kotów, czy opiekowaniu się dziećmi. Jednak najgorszą misją, jaka może przytrafić się ninja, jest oprowadzanie uczniów Akademii, po Konoha i lesie. Właśnie do takiego wniosku doszedł Hatake Kakashi. Tylko, co robi doświadczony juunin, w życiu niemający styku z dziećmi, w Akademii?
Sam, Hatake się nad tym zastanawiał. W myślach jednak pomstował nad Naruto i Sakurą, już snując plany do tego, jak ciężki trening dostaną, kiedy...
- Sensei... Sensei...
Kakashi zmuszony był przerwać swoje plany dotyczące członków z drużyny, bo poczuł jak coś go szarpie za nogawkę od spodni. Spojrzał w dół i wzdrygnął się z obrzydzenia. Nie - z pewnością nie lubił dzieci. Przed sobą miał pięcioletniego chłopczyka, z obsmarkanym nosem i przekrzywionymi, dużymi, okrągłymi okularami na nosie.
- Słucham? - Spytał siląc się na miły ton.
- Bo ... bo... - chłopiec najwyraźniej nie umiał dobrać właściwych słów - miał się sensei z nami bawić. - Wydukał wreszcie.
Shinobi przewrócił ze zrezygnowaniem oczami i już chciał spławić chłopczyka, żeby się zajął sobą, kiedy powaliła go z nóg fala dzieci, które najwyraźniej usłyszały słowa kolegi. - Bawić! Bawić! - Krzyczało jedno przez drugie.
- Czekajcie! Zostawcie Senseia! - Krzyknęła jedna z wyższych dziewczynek, na co reszta dzieci przestała szturchać Kakashi'ego.
Hatake spojrzał z nadzieją na rudowłosą dziewczynkę, już mając zamiar zmieniać zdanie na temat tego, że wszystkie dzieci są okropne, kiedy...
- O co chodzi? - Spytał chłopiec ze śpikiem pod nosem.
Rudowłosej dziewczynce zabłyszczały tęczówki. Uśmiechnęła się chytrze i wskazała małym palcem na nauczyciela.
- Pobawimy się we fryzjera! - Zawyrokowała.
Mina Kakashiego natychmiast zrzedła, a na jego twarzy za widniało najprawdziwsze w świecie przerażenie.
Młodsze dzieci natychmiast to podchwyciły i rzuciły się na zdezorientowanego Hatake.
- Haruno, Uzumaki!! Jak was dorwę!!!! - Krzyknął za nim, fala uczniów zakneblowała go i zaczęła podcinać jego długie, nieco za bardzo sterczące, siwe włosy.


Choć Hatake nie mógł tego wiedzieć, Sakura i Naruto usłyszeli jego groźbę. Stali zza jednym z niedaleko położonych drzew i śmiali się z nauczyciela.
- Cóż. Wydaje mi się, że Kakashi -sensei wreszcie nauczy się punktualności.
- Oh, szczerze w to wątpię. Ale tego dnia chyba nigdy nie zapomni. - Odrzekł Naruto, podając Sakurze dango.
- Z pewnością - odpowiedziała, wkładając sobie słodkiego cukierka do buzi.
Naruto i Sakura z dnia na dzień, byli coraz to bardziej zdegustowani ciągłym spóźnianiem się sensei'a. Nie potrafili wbić mu go głowy, że też mają swoje życie, i nie mają ochoty czekać na niego godzinami. Prosili, rozmawiali, a on tylko potakiwał twierdząco głową i przewracał kartki, w tej swojej pomarańczowej książeczce.
To też nie minął tydzień, kiedy nadarzyła się im świetna okazja, na zemstę. Nastał miesiąc, w którym było bardzo mało zleceń dla Konoha. Drużyna Kakashi'ego jako, że niedawno wróciła z ciężkiej misji ratowania Kazekage, miała wolne. Jednak to, że nie ma misji poza krajem, wcale nie znaczy, że nie ma ich w kraju. Tsunade -sama wykonała listy zadań, które trzeba było wykonać w osadzie - oczywiście za przyzwoitą opłatą. Shinobi, którzy mieli wolne, a chcieli sobie trochę dorobić, mogli się na nie wpisać. Plusem było to, że gotówka za misje była wypłacana już przy wpisie. Jednak, jeśli nazwisko danego, ninja zostało wpisane, a gotówka pobrana, to choćby nie wiadomo, co, misję musiał wykonać shinobi, który jest na nią wpisany- inaczej mógł stracić rangę. Na stratę rangi, najprawdopodobniej żaden ninja by się nie odważył. Dlaczego? Raz, że honor mu na t nie pozwalał - a dwa oznaczałoby to niższe stopniem misje, a co za tym idzie mniejsze zarobki.
Tak, więc Naruto i Sakura wybrali się do biura i wpisali Kakasi'ego na wszystkie możliwe misje do wykonania w osadzie.
- To mu zajmie cały wolny miesiąc. Nie będzie miał czasu, żeby się spóźniać. - śmiała się wtedy Haruno.
Pomysł oczywiście był nikogo innego jak Naruto. No, bo kto inny, mógłby wpaść na taki pomysł, jak nie najbardziej nieprzewidywalny ninja w osadzie.
Pieniądze oczywiście odebrali. Właśnie za nie kupili cały zapas słodyczy. Było to oczywiście dosyć męczące, bo przy każdej przerwie, jaką miał sensei, deptał swym biednym podwładnym po piętach. Oni oczywiście uciekali i się kryli - nie mieli najmniejszej ochoty wykonywać tych zadań za Hatake - co z pewnością robiliby gdyby ich znalazł.
Na ich szczęście jeszcze tego nie zrobił. Uzumaki otarł łzy z oczu i sięgnął po kolejne danko.
- Nie jedz tyle. Będziesz gruby. - Zagroziła chłopakowi dziewczyna, kiwając chłopakowi pouczająco wskazującym palcem.
- Coś ty! Spójrz na te mięśnie! - Krzyknął podnosząc koszulkę i ukazując umięśniona klatkę piersiową.
- Ale z ciebie Baka. Już Konohamaru lepiej wygląda! I weź się zakryj! - Krzyknęła zdegustowana, uderzając chłopaka w tylnią część głowy.
- Nic się nie zmieniłaś... - westchnął zrezygnowany.
- Mówiłeś coś?
- Nie, nie!
- No dobra. Mamy pieniądze. Dzień wolny. To, co robimy? - Spytała, zastanawiając się nad harmonogramem dzisiejszego dnia.
- ...my? - Spytał zdziwiony - Że niby my, my?
Różowo włosa uniosła brwi do góry, co świadczyło o tym, że lepiej z nią nie zaczynać.
- Ty i ja. - Odpowiedziała nabierając wcześniej dla uspokojenia powietrze do ust.
- Aha.
Po dłuższej chwili milczenia, odgarnęła pasemko i spojrzała triumfalnie na blondyna.
- Piłeś kiedyś sake?
- Że co? - Spytał zdziwiony pytaniem Sakury.
- Sake, taki alkohol młotku.
- Aaaa wóda?
Haruno ręce opadły. Jaki on był niekumaty. Popukała się palcem w czoło i pociągnęła Naruto w stronę jednego z barów.

W środku knajpy unosił się silny zapach wódki pomieszanej z czymś słodkim. Sakura nadal ciągnąć chłopaka za rękaw, podeszła niepewnie do lady i zapytała:
- Czy mogę prosić o coś do picia?
Barman podał kilka nic niemówiących jej nazw, a ona wybrała jedną z nich i poprosiła o dwa drinki.
Usiedli przy jednym z drewnianych stołów stojących w ciemnym koncie i czekali. Biała, zwykła świeca topiła się, a między nimi panowała nieprzyjemna cisza. Naruto patrzył tępym wzrokiem przed siebie, najwyraźniej nie mając ochoty na konwersacje. Zapewne przed sobą widział teraz ramen. - Tak przynajmniej myślała Sakura.
Nawet nie wiedziała jak bardzo się myli.
Sakura przyjrzała się uważniej blondynowi i, aż krzyknęła ze zbulwersowania, kiedy doszła do tego, jaka była prawda. Naruto wcale nie myślał o dużej misce ramenu - chyba, że można było tak nazwać okazałe piersi Sakury, w które z natarczywością wpatrywał się Uzumaki.
- Ty zboczeńcu! Jak śmiesz! - Krzyczała.
Naruto podniósł głowę i niestety zapomniał pozbyć się błogiego wyrazu twarzy. Haruno stała przed nim i najwyraźniej miała ochotę mu przywalić. Wtem przy stole pojawiła się kelnerka z tacą i dwoma dużymi drinkami.
- Proszę. Sto ryoo. - Rzekła czekając na zapłatę.
Sakura podała dziewczynie sto jenów.
- Reszty nie trzeba...
Kelnerka już chciała cos powiedzieć, lecz Sakura ją uprzedziła.
- Ale to, zabieram. - Powiedziawszy to wyrwała dziewczynie z rąk drewnianą tacę i uśmiechnęła się sztucznie.
- Jak pani sobie życzy. - Szepnęła przerażona i pobiegła w stronę baru.
Naruto nie mniej przestraszony od kelnerki, patrzył to na tacę to na Kunoichi, modląc się, żeby go nie zabiła.
- A to... za Twoje HAMSTWO!
Twarda, gruba, drewniana deska z impetem wylądowała na głowie blondyna. Siła dziewczyny była tak wielka, że przepołowiła się na pół.
- Uuups. Chyba przesadziłam. - Szepnęła na widok stróżki krwi spływającej z czoła chłopaka.
Złość jak szybko przyszła tak szybko sobie poszła. Podbiegła do chłopaka i zaczęła wycierać mu krew.
- Naruto... ja przepraszam. Nie powinnam była.
Uzumaki podrapał się zmieszany po głowie i schylając się szepnął jej do ucha.
- To może jakiś buziak na przeprosiny?
Haruno zaczerwieniła się po czubki swoich różowych włosów, rzuciła w niego pomiętą chusteczką. - W twoich snach.
- To też.
Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. Tak Haruno Sakura z pewnością miała problemy z nerwami. Sięgnęła po drinka i wypiła go duszkiem. To samo uczynił Naruto.
Kieliszków o różnych kształtach przybywało na stole, a Naruto i Sakura byli w coraz to lepszych nastrojach. Do momentu.
- Bardzo państwa przepraszam. Zamykamy już. Prosimy opuścić lokal. - Powiedział wysoki, tęgi mężczyzna, donośnym rubasznym głosem.
- Nieme. Ja nidze ie ide - dukał Naruto wskazując palcem na ochroniarza - nee dopiłem jeszcze sake!

Niestety w tej kwestii nie mieli raczej nic do gadania. Zostali wyrzuceni na ulice - i nie pomogły tłumaczenia, kim są. Knajpa została zamknięta, a oni nie mieli prawa już tam przebywać.
- ...kuraa
- Tak, trutko haha trutko? - Spytała Sakura wspierając się na ramieniu blondyna.
- Daaaasz mi tego buziakkkka?
- Daaam.
Nagle Naruto potknął się o kamień i wylądował na ziemi. Haruno już drugi raz tego dnia zanosiła się śmiechem - niestety ten był ... pijacki.
- Haha... haha..ha! Trutek się wywalił! - Krzyczała podskakując niczym małe dziecko, wskazując uradowana na Uzumaki'ego.
- Buuuziak. - Mówił dosyć niewyraźnie chłopak wyciągając ręce do Kunoichi i jednocześnie starając się podnieść z ziemi.
- A mmaaasz - nachyliła się nad chłopakiem i dała mu dosyć soczystego całusa w policzek. Naruto spoważniał, a przynajmniej próbował.
- Paatrz tam mieszkam. Śpisz dziś u minie ! haha ...czka... haha...czka...
- Dobra to idziemy! - Krzyknęła wojowniczo, podając Naruto rękę i jakimś cudem podnosząc go z ziemi.
- Czekaj. - Tym razem to Sakura zatrzymała chłopaka.
- Co? - Spytał zezując i najwyraźniej starając się utrzymać równowagę.
- Śpiewamy Szanse dla shinobi. - Hai!
- Kieeeeeedy...

Niestety nie byli świadomi, że z boku na to wszystko patrzył nikt inny jak Kakashi Hatake. Już jutro mieli być bezwstydnie zbudzeni, i z ogromnym kacem na ramieniu iść odpracować zaległe misje sensei'a. Takie właśnie są skutki picia.
Twoja ocena: Zaloguj się aby ocenić

🤮 0
👎 0
😐 0
👍 0
😍 0
-%
-%
Specy Redaktor
5590

Tagi: #FanFic #Naruto #Sakura #Kakashi

Napisz komentarz

Zaloguj się aby odpowiedzieć.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie napisał komentarza.